Artysta na mieście - wywiad z Olkiem

Artysta na mieście - wywiad z Olkiem

Prawdziwy człowiek renesansu, artysta przez duże “A”. W wywiadzie z Olkiem znajdziecie mnóstwo inspiracji, m.in. co robić, gdy nie ma co robić, a smartfon leży rozładowany. Może uda się Wam spojrzeć na świat przez kolorowe okulary Olka? 🎨

Viceversa:

Cześć Olek!
Olek:

No cześć!

Jak przeglądaliśmy, czym się zajmujesz, okazało się, że jest tego naprawdę sporo. Jesteś człowiekiem o niekonwencjonalnej wyobraźni, myślicielem, autorem niezliczonych rysunków satyrycznych, podcastów, eventów, ale także poetą, malarzem i autorem podręcznika seksualnego, a ostatnio również tatuatorem. Które z tych określeń najlepiej z Tobą rezonuje?

Przede wszystkim jestem osobą, która stara się jak najwięcej czerpać z własnej wyobraźni i wymyślać nowe rzeczy, których jeszcze nie było. Nie ma znaczenia, czy jest to event, wiersz czy rysunek. Staram się spełniać osobiście, a do tego inspirować ludzi - to jest moją pasją totalną!  Wszystko zaczyna się od zapisania w zeszyciku jakiejś idei. Znajduję dla niej formę, a następnie wysyłam dalej w świat i z fascynacją obserwuję efekty.


Na przykład jakie?

Okazuje się, że moje prace potrafią mieć wpływ na ludzi. Wielokrotnie pisały do mnie osoby, które miały okazję być parę lat temu na moich warsztatach kreatywnych, na mojej teledyskotece lub dostały w formie prezentu mój rysunek od przyjaciela, a to pociągnęło za sobą jakieś fascynujące konsekwencje, których byłem małą częścią. To niesamowita, na nic nieprzeliczalna satysfakcja!

Opowiedz nam więcej o wcielaniu swoich szalonych pomysłów w czyn!

Na przykład taka pierwsza z brzegu, nieszablonowa inicjatywa to performance, który czyniłem podczas trasy koncertowej Bass Astral po Polsce. Kupiłem setki małych doniczek, które ludzie ozdabiali, a potem sadzili w nich roślinki, aby położyć je pod głośnikami i naładować energią dźwięku. Po koncercie zabierali je ze sobą do domu. Prowadziłem tam również kącik kreatywny, który z resztą robiłem na wielu eventach i festiwalach.

Na czym on polega?

Na rysowaniu bez oceniania i wyzwalaniu pokładów ludzkiej kreatywności. Z początku większość ludzi ma opór, aby podejść, ponieważ uważają, że nie potrafią rysować. Kiedy ich namówię, potrafią u mnie spędzić nawet kilka godzin, świetnie się bawiąc. Wychodzę z założenia, że każdy rysunek jest udany, nawet jeśli finalnie nie wyjdzie Matejko, najważniejsze to włożyć w niego odpowiednią dawkę swojej energii i czasu, czyli po prostu nieco się przyłożyć. To niesie ze sobą zawsze jakąś wartość. Daję mi dużą satysfakcję, jak widzę, że ludzie otwierają się na rysowanie, w którym nie ma podziałów na to, co jest brzydkie, a co ładne. Chodzi o upust twórczej energii, czasami poczucia humoru.

Co daje ludziom uruchomienie wyobraźni?

Osobiście daje mi niesamowitą satysfakcję i myślę, że jest to czysta przyjemność, której potrzebujemy. Dla mnie doskonałym jej wyzwalaczem jest uważność. Często robię taki test na różnych osobach, z którymi wychodzę coś zjeść na miasto. Gdy wracam z toalety to przeciętnie, 60% osób scrolluje telefon. Proszę ich wtedy, aby go odłożyli, popatrzyli mi w oczy i powiedzieli, co w tym czasie udało im się zaobserwować. Co jest wokół Ciebie? Jakie meble, rośliny? Jaki obraz 3x3 wisi na ścianie obok? Większość go nawet nie zauważyła. Zakładam, że idąc do knajpy powinniśmy dostrzec to, co nas otacza, zarejestrować klimat, aranżację. Inaczej moglibyśmy zamówić UberEats i zjeść patrząc w kompa. Od lat mam zasadę, że będąc w knajpie odkładam telefon i skupiam się na tu i teraz. Przyglądam się ludziom, podsłuchuje rozmowy, staram się wykorzystać na maksa to wyjście. Uważam, że to bardzo rozwija wyobraźnię.

Sięgnąć po telefon jest prościej, prawda?

Tak, zdecydowanie. To są takie szybkie strzały dopaminy, a na końcu i tak nikt nie pamięta, co scrollował przez cały dzień. Zapamiętujemy o wiele więcej ze świata rzeczywistego, wystarczy mu się przypatrzeć.

Napisałem kiedyś taką krótką książkę, z którą nic nie zrobiłem, pt. “ Podręcznik gdzie patrzeć, gdy rozładuje Ci się smartfon”. Namawiam w niej, by się przyglądać rzeczywistości wokół ze wzmożoną wnikliwością. Bo wszystko jest ciekawe, pęknięcie w chodniku w kształcie serca, charakterystyczny chód dziewczyny w mirabelkowym szaliku, samochód co ma śmieszny kształt i jest upodobniony do swojego właściciela...

Viceversa, co to?

Viceversa to największa wyszukiwarka wydarzeń w Krakowie!

Miej wszystkie wydarzenia zawsze pod ręką, organizuj spontaniczne wypady ze znajomymi i już nigdy nie przegap niczego ciekawego!

Jak oceniasz poziom kreatywności u napotkanych ludzi?

Szkoła na pewno ją zabija, ponieważ uczy zadaniowości, w której wszystko musi być wymyślone pod klucz. Ludzi kształtuje się na pełnienie roli trybika w maszynie, uwolnienie wyobraźni jest zbędne. Zachwyt, odkrywanie i ciekawość - to one tworzą połączenia neuronowe w mózgu. Podobnie jak nuda, która fantastycznie wpływa na kreatywność.

Często, jak jesteśmy w domu, to łatwiej odpalić Netflixa niż pójść gdzieś na miasto i coś przeżyć.

Bardzo lubię filmy, ale uważam, że są to jednak czyjeś emocje, a ja wolałbym częściej przeżywać własne. Jak ktoś mówi, że się wokół niego nic nie dzieje, to nie dowierzam, bo wystarczy tylko wyjść z domu i już mamy dużo emocji na starcie. W Krakowie odbywa się mnóstwo wydarzeń, na których możemy przeżyć coś wyjątkowego. Sam od dziecka mam takie poczucie, że po prostu gram w filmie o sobie, takie przygody Olka. Jeżeli ktoś mnie ogląda i jesteśmy w jakiejś wielkiej symulacji, to chciałbym, żeby każdy odcinek był maksymalnie ciekawy i to mnie motywuje do działania. Jak mamy pieniądze, zamiast inwestować je w rzeczy materialne, które prędzej czy później wylądują w jakimś kącie, to powinniśmy wydawać je na emocje! Przeżyć nie da się nikomu odebrać, są z nami na zawsze, wzbogacają.  

Jak przekonać ludzi, którzy się zasiedzieli w domu i zapracowali w korpo do wyjścia na miasto?

Można im pokazać, ile jest świetnych opcji. Sam zawsze byłem animatorem moich dziewczyn i przyjaciół. Wymyślałem lub wyszukiwałem maksymalnie ciekawe formy spędzania wspólnego czasu. Najpierw teatr, potem wernisaż, szybka przekąska w jakimś fajnym miejscu, a potem ciężkie techno i od nowa. Często szukałem tych wszystkich eventów na jakiś grupach na Facebooku czy plakatach na mieście, ale i tak sporo można wtedy przegapić. Dziś szczerze jaram się, że wjechała taka apka, jak Viceversa, w której masz wszystko w jednym miejscu. Kibicuję i mam nadzieję, że się będzie rozwijała promując różnorakie przeżycia!

Taki jest plan! Wielkie dzięki za inspirujący wywiad!

Dzięki!


No items found.
Boska Jola, to nawet nie jest ona. Za to w Boscaioli wybuchnie Wam w twarz włoska energia

Ulica Szewska bez niej nie byłaby taka sama. O fenomenie włoskiej knajpy, w której każdy znajdzie coś dla siebie🍝.

Azjatyckie smaki stolicy z Viceversą

Nie udało Ci się uciec przed zimą do ciepłych krajów? Wyślij na tripa swoje kubki smakowe! Przed Wami przewodnik po najciekawszych azjatyckich smakach w stolicy ze zniżką od Viceversa App!

Sekrety najstarszego sushi baru w Krakowie

20 lat temu, kiedy nikt w Krakowie nie miał pojęcia, czym jest sushi, na ulicach China Town w Nowym Jorku narodziła się fascynacja Joanny i jej męża do japońskiej kuchni. Tak jak Królowa Bona sprowadziła do nas włoszczyznę, tak Oni przywieźli nam do Krakowa japońskie, a później azjatyckie smaki. Zapraszamy do inspirującej rozmowy z Panią Joanną Ryciak – współwłaścicielką Edo Sushi Bar i Asia Deli.

Sign up to our newsletters and we'll keep you in the loop.

Thank you! Your submission has been received!
Oops! Something went wrong while submitting the form.