Restauracja „Fala”, czyli must-see na mapie kulinarnej Krakowa

Restauracja „Fala”, czyli must-see na mapie kulinarnej Krakowa

W Fali czas płynie wolniej, szczególnie jeśli rozpoczniesz dzień od śniadania, które zostało ocenione przez jednego z topowych influencerów kulinarnych, jako najlepsze śniadanie 2023 roku. Całą resztę roboty zrobi widok na Wisłę, Wawel, diabelski młyn i… zniżka od Viceversy! 🎡

Na dobry początek, jakbyś mógł się przedstawić i powiedzieć nam, jaką pełnisz tu rolę?

Jestem Sebastian Bigaj i od lipca prowadzimy restaurację „Fala”, czyli projekt, który rozkwitał od ponad roku, kiedy zastanawialiśmy się, jak wykorzystać tę lokalizację. Prowadzimy także dwie inne restauracje – Folgę na Placu Nowym i Awiw na Szerokiej z kuchnią polsko-żydowską.

Skąd wziął się pomysł, aby powołać do życia Falę?

Zaczęło się od tego, że znaleźliśmy rewelacyjny lokal i przez jakiś czas zastanawialiśmy się, jak go zagospodarować, aby zrealizować jego potencjał. Dziś efekt masz przed sobą: Fala wyróżnia się bardzo fajnym zapleczem gastronomicznym. Jest tutaj olbrzymia, otwarta kuchnia, mamy także sporą przestrzeń eventową z dance floorem, miejsce na DJ’a. Organizujemy imprezy towarzyskie, okolicznościowe, rodzinne i biznesowe, które cieszą się sporym zainteresowaniem – bo nie dość, że jesteśmy w centrum, to jeszcze mamy własny parking i przepiękny widok na Wawel.

Czy nazwa restauracji została zainspirowana bliskim położeniem do Wisły?

Tak! Mocne odzwierciedlenie jest nie tylko w nazwie, ale także wystroju. Dominują tu kolory ziemi, czyli przyjemne beże, brązy i szarości, a wzrok przyciągają faliste kształty zawieszone pod sufitem, jak chmury.

Fajnie, że zdecydowaliście się na naturalny wystrój, który świetnie równoważy miejski krajobraz, który rozciąga się na oknami.

Stawiamy na minimalizm połączony z loftowym klimatem. Mamy także trochę drewna. Nasz architekt - Grzegorz Pniok z HausLab’u, zrobił naprawdę świetną robotę i dzięki niemu „Fala” została uznana za jedną z dziesięciu najlepszych projektów restauracyjnych minionego roku. Klimat robi kuchnia otwarta, stoliki są obrócone w taki sposób, aby można było obserwować pracę szefów kuchni. Ludzie to uwielbiają, o czym mówi także popularność programów gastronomicznych – okazuje się, że proces gotowania jest dla nas super interesujący!

Na stronie napisaliście, że w Fali czas płynie wolniej. Macie na to jakieś sekretne metody?

Naszą sekretną metodą jest to, że zaczynamy od śniadania. Siedzi się tutaj tak przyjemnie, że czas zaczyna płynąć wolniej i perspektywa całego dnia się zmienia i wydłuża. Nasz lokal jest także pięknie doświetlony przez wielkie szyby, które także wygłuszają hałas alei, a wieczorem – jeśli komuś śniadanie się delikatnie przedłuży – widok podświetlonego w nocy koło młyńskiego robi robotę!

Jak opisałbyś typ serwowanej przez Was kuchni?

Nastawiamy się na kuchnię polską z lekkim twistem włoskim. Wykorzystujemy wiele regionalnych produktów, które są serwowane w ciekawy sposób. Chcemy pokazać, że kuchnia polska jak najbardziej nadaje się do serwowania w stylu kuchni sharingowej bo uważamy, że to jest przyszłość gastronomii. Talerze lądują na środku stołu, a każdy ma szansę, aby spróbować kilku potraw.

Viceversa, co to?

Viceversa to największa wyszukiwarka wydarzeń w Krakowie!

Miej wszystkie wydarzenia zawsze pod ręką, organizuj spontaniczne wypady ze znajomymi i już nigdy nie przegap niczego ciekawego!

A co jest największym rarytasem w Waszej kuchni?

Jeśli spojrzałbym na sprzedaż, zdecydowanie wybija się milk bread ze względu na fakt, że został okrzyknięty śniadaniem roku przez „Maciej Je”, który jest popularnym influencerem kulinarnym. Jest to tost z jajkiem, szpinakiem, sosem holenderskim, szynką i szczypiorkiem – tylko tyle i aż tyle! Nasi goście bardzo często na to wracają. Co do dań – moim i moich dzieci faworytem są kopytka, które podawane są z serem i masłem. Można znaleźć u nas także klasykę, czyli stek z polędwicy wołowej czy policzki wieprzowe, które rozpływają się w ustach.

Czym wyróżniacie się na tle konkurencji?

Mamy wielką salę, niesamowity widok i przystępne ceny w stosunku do jakości. Oprócz standardowej karty, w której mamy śniadania są również lunche, które zmieniają się co tydzień i dają świetną okazję do spróbowania różnych smaków.

Śniadanie, lunch czy kolacja? Gdybyś miał wybrać jeden posiłek, na co byś postawił i dlaczego?

Zdecydowanie śniadanie! Lubię dobrze zacząć dzień, szczególnie niedzielę. Bardzo często umawiamy się ze znajomymi na śniadanie i ten dzień od samego początku staje się zupełnie inny.

Pełna zgoda! Fanów tej celebracji jest znacznie więcej, bo dość typowym widokiem w niedzielny poranek jest kolejka do restauracji na śniadanie!

W minioną niedzielę też była do nas kolejka, mimo tego, że w lokalu mamy ponad sto miejsc.

No to nieźle, gratuluję!  Wygląda na to, że jesteście na fali! A co Ci sprawia największą przyjemność, jeśli chodzi o zarządzanie tym miejscem?

Ilość osób, które się poznaje. Ciągle nas tutaj ktoś odwiedza i wiele osób, chce do nas wracać. Nie mówię tylko o gościach, ale także o pracownikach, którzy mówią, że czują się u nas jak w domu.

Gdybyś miała określić Wasz lokal jednym słowem?

Wybrałbym dwa: otwartość i przestrzenność. U nas czuć tę przestrzeń, mamy wysokie sufity, wielkie okna. Największa impreza siedząca, którą tutaj zrobiliśmy, pomieściła aż 160 osób!

Tak, muszę przyznać, że to mocno rzuca się w oczy, szczególnie w ciasnej, krakowskiej zabudowie. A czego sobie życzysz na ten rok?

Spokoju! Ostatnie lata były szalone i chaotyczne. Covid, lockdown, wojna. To wszystko miało i ma ogromny wpływ na Polskę. Życzę sobie, abyśmy wreszcie mogli normalnie pracować.

Jak zachęciłabyś czytelników viceversa.blog do odwiedzenia Waszego lokalu jednym zdaniem?

Formuła sharingowa jest super opcją, w której możemy spróbować wielu dań. Przez naszą kartę dań promujemy polskość i lokalność produktów, jednak efekty, które otrzymujemy często zaskakują podniebienia naszych gości. Warto przekonać się na własnej skórze lub raczej własnym… podniebieniu 😉

Dziękuję Ci bardzo za tę rozmowę, a naszym czytelnikom przypominam, że jeśli mają ochotę wybrać się do Fali to z aplikacją Viceversa są 10% do przodu na rachunku! Smacznego 🤤

No items found.
Bad girls drink prosecco, czyli wywiad z właścicielem „Osiem Miliardów Uśmiechów”

Lokal na Nadwiślańskiej otwiera punktualnie o… 18:08, mówiąc, że „uwielbia tu przychodzić”. Siadam przy barze w różowym, fantazyjnym wnętrzu, które ma w sobie sporo polotu. Wielki różowy goryl, pod sufitem potężny skrzydłokwiat, trochę sztuki i co najważniejsze: wanna z kurkiem, z którego leje się prosecco. Do kieliszka lub prosto do ust – jak kto woli. Łukasz Bartman, z którym dziś rozmawiam, proponuję mi spróbowanie bananowego rumu. Mówię „dobra” – w końcu właściciel „Osiem Miliardów Uśmiechów” z pewnością wie, co dobre!

Nie po Drodze, a jednak! O tattoo spocie z klimatem

Plotka mówi, że to właśnie tutaj zrobicie sobie tattoo, które goi się 10 min po wykonaniu. Po takim wstępie nic nie przebije już takiego info, najlepiej zajrzeć samemu i sprawić sobie jeden 👽

Powitaj wiosnę z Viceversą!

Przedwiośnie w Krakowie pachnie świeżo wydrukowanym komiksem, brzmi muzyką sakralną lub rapem – zależy gdzie nadstawisz ucho. W Warszawie rozbrzmi królowa - Roisin Murphy, a w Katowicach… Sprawdźcie sami, przed Wami najciekawsze wydarzenia marca według Viceversy 🤙📲

Sign up to our newsletters and we'll keep you in the loop.

Thank you! Your submission has been received!
Oops! Something went wrong while submitting the form.