Rozmawiamy ze współtwórcą najbardziej  kontrowersyjnej cukierni w Polsce

Rozmawiamy ze współtwórcą najbardziej kontrowersyjnej cukierni w Polsce

Płeć jest jak dzieło sztuki („Sex is art.”) – nie sposób jej zinterpretować w oczywisty sposób. O gofrach, które podzieliły Polaków i zmienianiu świata na lepsze rozmawiamy z Krystianem Krzakiem – współtwórcą Dickery, czyli cukierni, która obnaża sporo tematów tabu. Zapraszamy do lektury!

Hej, przedstawisz się?

Krzak Krystian, jeden ze współwłaścicieli Dickery. Drugą współwłaścicielką i założycielką jest moja była partnerka Rusłana Kejda. Razem stworzyliśmy koncept, który spolaryzował społeczeństwo w Polsce, tworząc temat gofrów, tematem tabu.

Mocne wejście! O powiedz nam o Dickery – co to za miejsce?

Zawsze chcieliśmy stworzyć inkluzywną przestrzeń dla każdego, która będzie ponad podziałami i będzie przyjazna ludziom – po prostu. Nazwać możemy się cukiernią – mamy tylko słodkie wypieki i wyroby, pyszną kawę i genialne napoje sezonowe.

Mimo nieoczywistego produktu, udało się Wam otworzyć aż osiem piekarni w całej Polsce – gratulacje! Który hula najlepiej?

Najlepiej działa nam Warszawa i Gdańsk. Gdańsk to jedna z naszych topowych lokalizacji – prześliczny lokal z ogromnymi witrynami,  w przepięknym miejscu – bocznej uliczce na Wyspie Spichrzów, przy samym rynku. Energia tego miejsca i sam Gdańsk są bardzo uwalniające dla ludzi – wakacyjna atmosfera sprzyja otwartości, morale są wysokie.

Jak opisałbyś Waszego typowego klienta?

Nasz lokal jest ewenementem bo przyciąga cały przekrój społeczny. Przychodzą osoby w każdym wieku – młodzi, starsi, dzieci, pary. Jednak głównym klientem są Zetki, czyli dorosła młodzież, oni naprawdę kochają te gofry.

Skąd pomysł na taki biznes?

Z moją wspólniczką wybraliśmy się na wakacje i zobaczyliśmy kolejkę stojącą do jakiegoś lokalu. Szybko okazało się, że to gofry w kształcie damskich i męskich części ciała😉 Półtora roku nam zajęło opracowanie strategii i uznanie, że skoro w Polsce nie ma prawa się to udać to zrobimy (śmiech).

Czy Ty odpowiadasz za filozofię i świat wartości Dickery? Jest niesamowicie rozbudowana, jak na cukiernię.

Zarówno ja, jak i Rusia stawiamy mocny nacisk na wartość merytoryczną, która stoi za naszą marką.

Muszę przyznać, że to całkiem rewolucyjne. Kto by pomyślał, że za gofrem może płynąć przesłanie dotyczące równości, tolerancji i edukacji seksualnej.

Musi. Jeśli za gofrem może pójść nienawiść do produktu i do nas to analogicznie, musi pójść coś dobrego.

No właśnie, jak to jest być twórcą najbardziej kontrowersyjnej piekarni w Polsce?

Ma się to poczucie, że udało się zrobić coś, co każdy zapamięta. Odciskamy ślad na kartach historii i jest to bardzo miłe uczucie! Przede wszystkim, mamy poczucie, że zmieniamy świat na lepsze – ja w to wierzę!

Jak myślisz, dlaczego ludzi w Polsce tak triggerują Wasze gofry?

Mamy wciąż wielki problem ze sferą seksualną, nie potrafimy o tym mówić i tego nazywać. Wraz z niezrozumieniem pojawia się odrzucenie i brak akceptacji – to naturalne u ludzi.

Czyli to taki atawistyczny odruch, w którym każda forma inności czy nowości jest zła?

Tak, bo jeszcze nie wiemy, czy to jest dobre czy złe, więc się dystansujemy lub buntujemy, gdy uważamy, że jest to sprzeczne z naszymi wartościami. A te wartości mamy zakorzenione z poprzednich pokoleń, ubiegłych stuleci. No ja się nie dziwię! Nie mam ludziom tego za złe, nie jestem nastawiony bojowo. Po prostu staram się zrobić coś, aby poprawić tę sytuację. Czas na aktualizację myślenia.

Mierzycie się ze sporym hejtem na co dzień?

Mierzyliśmy się, ale to już przeszłość. Nigdy na żywo, ludzie nie mają jednak odwagi, ale wyrażać swoją opinię prosto w twarz drugiej osoby. Krytyka i niechęć zawsze ograniczała się do mediów społecznościowych i na początku, rzeczywiście było tego sporo. Później ludzie odpuścili, poczuli, że nic już nie mogą z tym zrobić. Lokali przybywało, więc przestali się uzewnętrzniać.

Viceversa, co to?

Viceversa to największa wyszukiwarka wydarzeń w Krakowie!

Miej wszystkie wydarzenia zawsze pod ręką, organizuj spontaniczne wypady ze znajomymi i już nigdy nie przegap niczego ciekawego!

Przypomnisz mi, jakie tematy poruszaliście w swoich mediach społecznościowych? Wiem, że była kampania edukacyjna dot. HIV, zaburzeń odżywiania i kwestie równości i tolerancji.

Mieliśmy szeroko rozwinięta komunikację, która polegała na rozwinięciu wątku z neonu, który wisi w każdym, naszym lokalu: „SEX IS ART.” Z angielskiego sex oznacza płeć, a płeć jest rożnie definiowana – jak sztuka. Nie ograniczamy się do jednej interpretacji, bo płci jest wiele więcej i jest to tak bardzo artystycznie różne. Generalnie mówimy o równości i o tym, aby czuć się w porządku z tym, na co ma się ochotę. Promujemy zdrowe nieprzejmowanie się opinią innych i takie właśnie są nasze lokale – jesteśmy neutralnym miejscem do wyrażenia własnej ekspresji.

…czyli całym kontekstem nie jest seks i seksualność, ale płciowość?

Dokładnie. W żadnym wypadku nie chodzi nam o seks. Nie seksualizujemy produktu, sposób, w który podajemy nasze gofry jest możliwie najmniej kontrowersyjny. Naszym celem jest edukacja i szerzenie poczucia, że da się inaczej myśleć.

Twój ulubiony gofr?

Obecnie kombinujemy mocno ze smakami  i pojawiły się gofry miesiąca i nowe menu. Każdy nowy jest moim ulubionym smakiem, aktualnie jest to połączenie maliny i białej czekolady. Mogę Ci zdradzić, że następny gofr miesiąca będzie malinowo-kokosowy, czyli połączymy krem owocowy z kremem śmietankowym. No i to jest absolutny hit i sztos.

Skąd bierzesz te inspiracje kulinarne?

Z brzuszka. Mój mikrobiom mi podpowiada, co będzie dobre. Jestem słodkoholikiem, to ułatwia sprawę.

Co najbardziej lubisz w swojej pracy?

To, że mogę się dynamicznie rozwijać i ciągle robić nowe rzeczy, urzeczywistniać pomysły. Mogę się wyrazić artystycznie, na przykład teraz w Łodzi, mamy coś takiego jak „art residency program” - zapraszamy artystów i dajemy i przestrzeń do wywieszenia swoich prac. Mamy multum eventów, ciekawych kolaboracji – można się wyżyć. Od zawsze chcieliśmy, aby ta marka nie była tylko o gofrach, chcieliśmy aby była prawdziwie lifestyle’owa, edukacyjna i pełna w swoim wyrazie.

Ciekawostka o Tobie, o której nikt by się nie spodziewał?

Nie znam miesięcy i muszę je liczyć zawsze od początku na palcach, czyli jak mi mówisz, że coś jest w marcu – muszę policzyć, aby zorientować się, który to miesiąc (śmiech).

A masz jakąś zabawną anegdotę związaną z Dickery?

Z przypałowych historii – zawsze byliśmy nieprzygotowani na otwarcie. Zdarzyło nam się raz, gdy już stała kolejka przed lokalem to wieszaliśmy dopiero menu, a hitem było jak we Wrocławiu mijaliśmy kolejkę z blatem (śmiech). Czasami też wpadają do nas starsze osoby. Raz odwiedziła nas pięknie ubrana, starsza Pani, której opowiedzieliśmy o naszej misji. Powiedziała, że to wspaniałe, co robimy bo cytuję „jej nikt nie powiedział i nie nauczył, czym jest na przykład miesiączka. My mieliśmy braki, Wy Młodzi nie musicie ich mieć…”, na koniec dodała, że mocno trzyma za nas kciuki. I to było ekstremalnie miłe – ktoś kto, teoretycznie mógł nas potępić, nas wsparł.

Piękne! Jak zachęciłbyś czytelników bloga Viceversa do odwiedzenia Waszego lokalu?

To bardzo proste. Spędziliśmy naprawdę sporo czasu, pracując nad tym, aby gofry smakowały świetnie. Używamy bardzo dobrych jakościowo produktów, mamy kreatywne podejście do parowania ze sobą smaków. Niech smak będzie zachętą, bo cała reszta już mówi za siebie!

Wielkie dzięki za tę rozmowę Krystian! A czytelnikom przypomnę, że jeśli jeszcze nie byli w Dickery to najwyższa pora! W Krakowie, Warszawie łapiecie 15% zniżki z Viceversą 🔥

No items found.
Na przypale, albo wcale, czyli historia jedynego samoobsługowego multitapu w Krakowie

Nalać se tyle ile chcemy, czego chcemy i za ile chcemy. Zjeść coś czego nie serwuje nikt inny. Wpaść na koncert, mecz, kino letnie, czy imprezę. Doświadczać, nie konsumować. Zapraszamy do wywiadu z Krzyśkiem – współtwórcą jedynego, samoobsługowego mutitapu w Krakowie, który powstał z potrzeby dystrybuowania dobrych emocji.

Poznajcie Suwaydę - młodszą siostrę Mezzaliansu

Na jednej z bocznych uliczek Kazimierza, kryje się perełka kuchni bliskowschodniej. Suwayda to autentyczny syryjski street food i młodsza, mniej popularna siostra Mezzaliansu. Jeśli szukasz nowych doznań kulinarnych i chcesz mieć pewność, że się nie rozczarujesz – to strzał w dziesiątkę. Zapraszamy do pachnącej przyprawami rozmowy z Ramim Muszyńskim – współwłaścicielem lokalu.

Najciekawsze eventy sierpnia by Viceversa

Przebierana impreza w stylu Atomówek, małże Św. Jakuba popite prosecco na śniadanie, koncert w ciemnościach czy joga o zachodzie słońca z widokiem na Wawel? Sierpień w Krakowie da się lubić, zapraszamy do przeglądu najciekawszych wydarzeń miesiąca w artykule i aplikacji📲

Sign up to our newsletters and we'll keep you in the loop.

Thank you! Your submission has been received!
Oops! Something went wrong while submitting the form.